Po drugiej stronie wrót: Kiedy dobry zespół ukrywa złą decyzję

Wyobraźmy sobie taką sytuację.
Zapada decyzja.
Za szybka.
Niedopracowana.
Bez sprawdzenia konsekwencji.

A potem zaczyna się ratowanie.
Ktoś zostaje dłużej.
Ktoś poprawia.
Ktoś dzwoni do klienta.
Ktoś przesuwa własne plany.
Ktoś bierze odpowiedzialność za coś, czego sam nie zdecydował.
Na końcu wszystko działa.

I właśnie wtedy pojawia się bardzo wygodne złudzenie: decyzja była dobra.
Nie była. Dobry był zespół.
To ogromna różnica.
Silni, odpowiedzialni ludzie potrafią przez długi czas amortyzować skutki słabego przywództwa. Szczególnie kiedy firma rośnie. Rynek sprzyja. Klienci przychodzą. Wynik się zgadza. Wtedy łatwo pomylić sukces organizacji z jakością decyzji jej lidera. A to ma znaczenie nie tylko dla odpowiedzialności. Ma znaczenie dla tego, czego firma się uczy.
Jeśli zła decyzja kończy się dobrym wynikiem, łatwo zapisać ją w pamięci jako dobrą.
I potem ją powtórzyć.
Pewniej.
Na większą skalę.

Dlatego przy sukcesie interesuje mnie jedno pytanie:
Czy zadziałała decyzja, czy ludzie sprawili, że mimo niej zadziałało?

Nie każda dobra liczba jest dowodem dobrej decyzji. Mądrych liderów najpierw trzeba wychować.


Wiele pytań, które pojawiają się podczas tworzenia Kyre, zostaje ze mną znacznie dłużej niż sama scena w książce.
Czy dziecko powinno zawsze przestrzegać zasad?
Co właściwie znaczy przygotować je na przyszłość, której sami jeszcze nie znamy?
Czy zależy mi, żeby mój syn dużo czytał – czy raczej, żeby miał o czym myśleć, kiedy zamknie książkę?
Z takich pytań powstaje „Po drugiej stronie Wrót”.
To moje teksty o synu, technologii, decyzjach i sprawczości. Czasem zaczynają się od rozmowy z moim dzieckiem. Czasem od sytuacji, którą przeczytałam lub usłyszałam. Czasem od czegoś, co wydarzyło się podczas spotkania z dziećmi.
To mój osobisty zapis tego, czego chciałabym nauczyć syna – i czego sama nadal uczę się jako dorosła.